|
Legendarny wychowawca. Dziennikarskie śledztwo w sprawie Marka Eminowicza zakończyło się pochwałą z wpisaniem do akt.
Niedawno
obudziłem się w środku nocy zlany potem, zdawszy sobie sprawę, że od
dłuższego czasu jestem w szponach ormiańskiej mafii, której bossem jest
Marek Eminowicz ksywa „Profesor”. Zacząłem robić wyliczenie. Przyjaciel
z redakcji „Arcanów”, prof. Andrzej Nowak, to wychowanek „Emina”,
podobnie jak moja ulubiona koleżanka z „Czasu”, wieloletnia zastępczyni
redaktora naczelnego warszawskiego „Dziennika”, red. Marta Stremecka.
Honoraria za współautorstwo książek, brałem od wydawcy Ryszarda
Kluszczyńskiego, ulubionego ucznia Eminowicza. Do licha! Miałem z nimi
do czynienia także w dziennikarstwie, obcując z wieloletnim rzecznikiem
wojewody małopolskiego Maciejem Bobrem, niegdyś „gorylem” Eminowicza
oraz recenzentką muzyczną Agnieszką Malatyńską – Stankiewicz,
uczestniczką eminowiczowskiej wyprawy do Anglii w 1981 r. Nawet moi
przyjaciele ze studiów, Piotr Boroń, b. senator, obecnie członek
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Marcin Bochenek, b. członek
zarządu Telewizji Polskiej, którego żona jest ministrem w Kancelarii
Prezydenta RP, to też uczniowie Profesora, członkowie tej samej
ormiańskiej mafii! Zrezygnowany poszedłem do redakcji, próbując
ochłonąć. Wziąłem bieżący numer „Gościa”, a tu cios! W środku dodatek
kulinarny Roberta Makłowicza, także ucznia Eminowicza i też Ormianina!!!
Więcej w krakowskim dodatku do "Gościa Niedzielnego" (kliknij)
|